piątek, 31 stycznia 2014

Lala

Jak już pisałam wcześniej, bardzo podobają mi się unikatowe, ręcznie szyte zabawki. 
Ostatnio Hania dostała od cioci (:-*) lalę od Pani Pieska. Lala jest śliczna, ma piękne kolory. Z powodzeniem może służyć jako ozdoba pokoju, a nie jako zabawka ;). 
Czy spodobała się Hani? Na początku tak, wytarmosiła ją za uszy, zajadała nóżki, dotykała po kolei paluszkiem guziczków, potem znudziła się. Aktualnie jesteśmy na etapie pokazywania na wszystkim noska, oczek i buzi, a lala ma niestety je bardzo delikatnie zaznaczone na twarzy, więc Hania straciła nią zainteresowanie. 
Lalę chciałam odłożyć na półkę, ale jest tak uszyta, że nie chce siedzieć :( przeszkadza też wszyty guziczek. 
Mimo tego lala cieszy bardzo moje oczy :) i wierzę, że przyjdzie czas, kiedy stanie się Hani towarzyszką zabaw! 




wtorek, 28 stycznia 2014

Zima...o wózkach i sankach...

W przeciągu tygodnia zrobiła się w końcu zima!
A ja od jakiegoś czasu intensywnie myślę o wiośnie i zakupie wózka spacerowego. Mam już serdecznie dość naszego ciężkiego Mutsego, :) którego zwykle kilka razy dziennie składam i rozkładam, wsadzam i wyciągam z bagażnika ;) Jakiś czas temu umieściłam na moim blogu jego test. Być może powinnam go teraz edytować, bo mam właśnie okazję testować go w zimowych warunkach :)
Moje odczucia od pierwszego dnia, kiedy wyjechałam nim na śnieg są bardzo pozytywne. Wózek, z racji swoich dużych pompowanych kół, bardzo dobrze radzi sobie z jazdą po śniegu i po zaspach. Nie ślizga się. Nadal łatwo się prowadzi, szczególnie, kiedy zablokujemy przednie koła. Jestem zadowolona z tego, że nie sprzedałam go przed zimą i nie kupiłam zamiast niego spacerówki. Jednak powoli zaczynam myśleć o cieplejszych dniach i wyborze lżejszego wózka, który złożony zajmował by mało miejsca. Na pewno jestem dość wymagającym użytkownikiem, wózek często użytkuję w trudniejszym terenie, a nie tylko w mieście. Chciałabym wózek, który oczywiście rozkłada się do pozycji prawie leżącej. Czekam na rady, czym wozicie swoje pociechy? 

Pamiętacie sanki, które Hania dostała z okazji Chrztu? W końcu są warunki prawdziwie zimowe i Hania swoją pierwszą jazdę na saneczkach ma zaliczoną! Przy mrozie minus kilkanaście stopni, opatulona, trzymała się dzielnie :) Była bardzo zdziwiona i zachowała powagę przez całą wyprawę :) Kolejnym razem już była bardzo zadowolona.
A co do samych sanek - są super lekkie, bardzo łatwo je ciągnąć lub pchać, nie czuć w ogóle ciężaru dziecka (przynajmniej ok 8 kg Hani ;) ). Śpiworek jest zdecydowanie zbyt cienki, przy takich mrozach Hania musi mieć dodatkowo koc pod sobą i na sobie. Budka jest super, chroni od wiatru i śniegu (chyba, że śnieg zacina z przodu) i ma wiele poziomów rozłożenia. Plusem jest też pasek do przypięcia dziecka, chociaż i tak Hania zjeżdża trochę w sankach. Gdyby nie ten pasek, przypuszczam, że mogłaby zjeżdżać aż do pozycji leżącej. Oparcie dla plecków jest liche, cienki śpiworek + jedna poprzeczka w sankach. Przydało by się więcej usztywnienia. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tych sanek! Przypuszczam, że będą nam służyły przez wiele lat.

A tu zdjęcia z naszych ostatnich spacerów


16 stycznia


23 stycznia ;)


 





sobota, 25 stycznia 2014

Mały edit

Mały edit do postu o skończonych 9 miesiącach, chociaż zostało nam około 1,5 tygodnia do skończenia 10 ;)
Akurat byłyśmy na kontrolnej wizycie u pediatry i wiemy już, że Hania waży 7900 g i mierzy 71 cm. Tak mi się zdawało, że sporo urosła, bo wszystko zaczęło mieć na nią za krótkie rękawki ;). I w końcu przeskoczyła z 3 na 10 centyl. No i ubranka na 74cm już nie są na nią za duże. 
Dodatkowo zalecono nam wziększenie dawki żelaza do 30 mg (z 15. Bierzemy Actiferol od początku ze względu na niską wagę urodzeniową Hani). 
Pani doktor poleciłam nam też zwiększyć dawkę witaminy D3. Wg najnowszych zaleceń teraz dawka dzienna dla dzieci to nie 400, a 600 jednostek, wiedziałyście o tym?
Oprócz tego z Hanią wszystko w porządku :) Kolejna wizyta czeka nas po skończeniu roku, wtedy zrobimy szczepienia i pobierzemy kontrolnie morfologię.

A tu Hania robi papa :)