piątek, 1 lutego 2013

1 dzień

Dawno nic nie pisałam, ale miałam nawal pracy, a w domu z powodu remontu sypialni trochę brak warunków do pisania. 

Ale dzisiaj jest pierwszy dzień, kiedy nie muszę już jechać do pracy. W końcu zdecydowałam się odpuścić, przekonała mnie to tego głównie jedna rzecz. Niestety na badaniach obciążenia glukozą wyszedł mi zły wynik, nie jest to cukrzyca ciążowa, ale stan przedcukrzycowy. Po wizycie w poradni cukrzycowej, gdzie skierował mnie mój lekarz ginekolog, niestety musiałam zejść z chmur na ziemię. Trochę przerosła mnie ta sytuacja - dieta, którą muszę teraz stosować oraz mierzenie poziomu glukozy w krwi glukometrem 6 razy dziennie. Stało się to bardzo kłopotliwe, kiedy chodziłam do pracy. Również doskwierało mi już zmęczenie wczesnym wstawaniem o 5 lub 6, kiedy to w nocy budzę się średnio co 1,5 godziny i idę do toalety, poza tym dojazdy codziennie prawie 40 km w jedną stronę też robiły swoje, a nawet samo siedzenie 8 godzin przy komputerze ( lekarz powiedział że mogę maksymalnie 6 godzin, ale jak to zrobić?). Wszystko to złożyło się na to, że z wyrzutami sumienia (niestety) ustąpiłam i dałam sobie w końcu odpocząć. 
Od dzisiaj będę się starała wyrobić sobie jakiś inny rytm dnia od tego, do jakiego przywykłam przez ostatnie hmm chyba 7 lat. 

Poza tym mam przecież masę rzeczy do zrobienia :) Czekaja mnie końcowe przygotowania przed porodem (wiele rzeczy jeszcze nie mam), ale także przygotowania do ślubu  który odbędzie się za 2 tygodnie. Na pewno mam co robić i to mnie cieszy, bo z doświadczenia wiem, że moje siedzenie w domu nie wpływa dobrze na moją psychikę :)

Na razie obserwuję postępy w remoncie i planuję, jak zagospodarować kącik dla naszej malutkiej. Na ścianie wyszedł piękny kolor turkusowy, który cieszy oczy i poprawia nam humor. O to właśnie chodziło :)
Wkrótce pokażę stan końcowy pokoju w porównaniu ze stanem przed.

Jeśli chodzi o mnie i malutką, czujemy się dobrze. Wkrótce czeka nas wizyta na USG 3d/4d, to będę miała jej nowe zdjęcie, już ostatnie, zanim się zobaczymy :) no i oczywiście sprawdzimy czy wszystko nadal jest w porządku.
W przyszłym tygodniu czeka mnie również druga wizyta u okulisty, żeby sprawdzić czy na dnie oka nie ma jakiś wad, bo na początku ciąży niestety coś tam w jednym oku już się działo. Mam wadę wzroku i noszę soczewki, jednak podczas ciąży najczęściej noszę okulary. Dodatkowo mam alergię na kurz, roztocza i mojego kota, a nie zażywanie żadnych leków w ciąży sprawia, że nieraz oczy strasznie mnie swędzą i są podrażnione, wtedy lepiej nie nosić soczewek. 

Podsumowując - w środku trwania 30 tygodnia - 10 kg na plusie, w pępku obwód 104 cm :) Rozstępów na brzuchu brak, jeden na piersi. 
Ogólne samopoczucie dobre, czasem tylko stany depresyjne, płacz z byle powodu no i ogólnie  codzienne zmęczenie materiału ;) 

Co porabiamy?

Czytamy Wizaż ...



Robimy pomiary i dietujemy...


Czekamy na wiosnę ...







4 komentarze:

  1. Uffff bo myślałam że już coś tam się rodzi;) hehehe...polez odpocznij wybycz się na zapas no potem zacznie się jazda;) stany depresyjne są norma w tym stanie;) więc loooz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) noo nawet nie strasz, troszkę za wcześnie na to!
      Pierwszy wolny dzień minął mi szybko,po porannym szoku, chyba jakoś dam radę hihi ;) Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Witaj Aga,
    wydaje mi się, że w 30 tyg dojeżdżanie 40km do pracy to zdecydowanie za dużo. Ja jak jadę po zakupy 3 km lub do lekarza to odchylam na maxa fotel a i tak czuje spory ucisk w podbrzuszu. Zdaje się, że wg przepisów KP kobieta w ciąży nie powinna pracować dziennie przy komputerze więcej niż 4 lub 6 h. Tylko ciekawe jaki pracodawca to umożliwi - bo co przez pozostałe 2 h? Nie odeśle Cię do domu bo przecież w końcu za coś Ci płaci. Plus na zwolnieniu jest taki, że otrzymujemy 100% wynagrodzenia (w końcu ciąża to nie choroba). Jeśli do tego jeszcze otrzymało się jakie premie i są one liczone do podstawy wymiaru wynagrodzenia chorobowego to ostatecznie otrzymujemy więcej niż 100%. Do tego jeszcze kasa wydawana na paliwo na dojazdy do pracy...
    Też jestem typem pracoholika, który lubi swoją pracę :) Na początku byłam pełna obaw co będę robić w domu ale wierz mi, że jest tyle do zrobienia, nadrobienia jakiś zaległości niedomowych, domowych itp. W szafie już czekają na wiosnę wyprasowane bluzki i spódniczki na spacery z dzidzią. Zdjęcia uporządkowane i zdobione foto-książki. Pity do końca stycznia złożone. Czytanie - codziennie. I masa innych spraw ogarnięta! Już nie wspomnę o upieczonych pysznych ciastach, których nie wolno mi jeść, przygotowywanych w domu sokach z marchewki, koktajlach owocowo-maślankowych, zdrowych obiadkach. A ja jeszcze kompletnie nie zajęłam się kompletowaniem wyprawki dla dzidzi i siebie, urządzaniem jej pokoju.

    Przy okazji gratulacje z okazji zbliżającego się ślubu! :) Z pewnością będzie to najcudowniejszy dzień w Twoim życiu! Ciesz się każdą minutą z tego dnia i jeśli będziesz miała chęć to zdaj relację już po jak się wszytko udało. Praca, przygotowania do ślubu i narodzin dziecka... wypoczynek w większej dawce z pewnością Ci się przyda!!!

    Bardzo Ci współczuję ze stanu przedcukrzycowego. Ale z pewnością super dasz sobie radę z dietą i będzie wszystko dobrze. Powiedz ile razy miałaś robiony test na obciążenie glukozą? Bo ja tylko raz w okolicach 20-24 tyg i lekarz powiedział, że nie będzie mnie już męczył (wynik był dobry).

    Jestem ciekawa jak wyjdzie Wasz kącik dzidzi. Może się czymś zainspiruję bo u mnie z polotem słabo :) - generalnie jestem ścisłowcem i żyję w cyfrach ;)

    Piękny storczyk! Ja w połowie tego tygodnia już poczułam wiosnę ale dziś już sypie u nas w Wielkopolsce śnieg z deszczem :( Ale nie ma się co smucić bo już powoli od kolejnego tygodnia zabieram się za poszukiwania wózka itp. Listę potrzebnych rzeczy w excel już zrobiłam ale jak się okazuje od czasu do czasu coś jeszcze nowego się tam pojawia.

    Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku!!! Madlen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) lubię swoją pracę, nie jest ona ciężka, ale ciekawa, no ale trzeba myśleć nie tylko o sobie :) Wiem, że na pewno znajdę sobie dużo zajęć w domu i poza nim, czas już mi się kurczy powolutku a i stres powoli się objawia.
      Dzięki za gratulacje, jakoś nigdy nie byłam za braniem ślubu, wątpię, by był to najpiękniejszy dzień w moim życiu ;) raczej poród nim będzie. Powiem Ci,że dziecko bardzo zmienia ludzi, jesteśmy razem ponad 18 lat i nagle zapragnęliśmy wziąć ślub, który nigdy nie był nam do niczego potrzebny. tak więc rok 2013 będzie dla nas rokiem wielkich zmian na lepsze :)
      Wkrótce wrzucę jakieś fotki z przygotowań, chociaż jeszcze 2 tygodnie, to nie mamy wszystkiego, podchodzimy do tego na luzie raczej, o wiele bardziej myślimy o porodzie i tym,jak będzie potem.
      Jeśli chodzi o test, to miałam raz tylko robiony, chociaż przypuszczam,że jak komuś wyjdzie zły wynik, to pewnie będzie musiał go za jakiś czas powtórzyć. Jeszcze nie byłam u mojego lekarza po wizycie w poradni cukrzycowej, więc nie wiem. Z dietą sobie radzę jako tako, chociaż zdarza mi się zgrzeszyć i wtedy mój poziom glukozy lekko przekracza normę.
      Remont dalej trwa, ciągle myślę jak urządzić ten kącik, żeby nie przedobrzyć i żeby ładnie wyglądało i pasowało do całości.
      Ja tez wiele rzeczy jeszcze nie mam, wstrzymałam się z kupowaniem, bo nie mam nawet gdzie tego chować przez remont. Co do wózka, to mamy teraz w sumie 2 typy i zastanawiamy się ciągle który wybrać. Pewnie wkrótce się zdecydujemy.
      Pozdrawiam Cie serdecznie!

      Usuń